Po pierwsze skuteczność i prostota. Po drugie brak akrobatyki i technik pokazowych, niepraktycznych. Po trzecie dominacja walki od samego początku z całkowitą eliminacją przeciwnika. I po czwarte styl ten nauczany w wielu krajach świata stworzyła kobieta. To musi być coś wyjątkowego, coś innego.
Wing Tsun to jedna z najskuteczniejszych metod walki. Spośród technik wyodrębniono tylko te, które są praktyczne, skuteczne i szybkie. Zrezygnowano całkowicie z uderzeń obrotowych, akrobatyki czy wysokich kopnięć. Wychodzi się z założenia, że skoro nogi są na dole, to powinny tam zostać i bronić dolnej partii ciała. Ręce natomiast tułowia i twarzy.
Osobiście urzekło mnie to, że osoba wagi lekkiej jest w stanie przeciwstawić się silniejszemu przeciwnikowi. Wszystko dzięki skutecznym i prostym rozwiązaniom. Szybkość to potężny atut adeptów wing tsun. Charakter stylu wykształcił się dzięki założycielce mniszce Ng Mui. Wytworzyła nowe techniki spośród tych nauczanych w klasztorze shaolin. Techniki te zostały przekazane innej kobiecie Yim Wing Tsun stąd wzięła się nazwa tego stylu.
Podczas walki każdy ma tak naprawdę szanse na wygraną. Wystarczy w to uwierzyć i przejąć inicjatywę od samego początku. Pomagają nam w tym uderzenia łańcuchowe - jedno za drugim w linii prostej, przechodzące z jednej techniki w drugą, obrona jest praktycznie niemożliwa. Stosowanie lepkich rąk i nóg, czyli bardzo bliski kontakt podczas walki, oraz uderzenia w punkty witalne czynią z nas bardzo niebezpiecznych przeciwników dla agresora.
Podsumowując według mnie idealnie nadaje się do tradycyjnych sztuk walki. Technika lepkich rąk przyda się na pewno podczas koncertu czy w innych zatłoczonych miejscach. Znajomość punktów witalnych znacznie ułatwia prowadzenie walki. Z rzeczy, które mi nie pasują to między innymi pozycja i sposób poruszania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz