niedziela, 29 kwietnia 2012

Mnisi z Shaolin

     Okryci legendą o niezwykłych umiejętnościach. Ciężko pracujący w iście spartańskich warunkach.  W imię doskonałości poświęcili wszelkie dobra współczesnego świata. Jedyni w swoim rodzaju - mnisi z klasztoru shaolin.


Krótki wstęp i praktycznie wiemy już wszystko. Każdy ich zna, w latach 80 krążyły legendy, że ich sztuka jest tajemna, a każdy kto chciał jej nauczać poza murami klasztoru skazany był na śmierć. Egzekutorem był  mnich, który za pomocą uderzenia wibrującej pięści (niektórzy wierzą w moc tego uderzenia, niektórzy głośno ją wyśmiewają) wymierzał "sprawiedliwość".

  Obecnie klasztor wszedł w falę komercji (jest możliwość trenowania w klasztorze, dla każdego). Mnisi jeżdżą po świecie i wydają pokazy swoich niezwykłych umiejętności. Kung Fu kiedyś znane tylko i wyłącznie przez nich obecnie rozpowszechnione jest na cały glob. Mimo to nie mają sobie równych.


  Wszystko spowodowane jest morderczym treningiem. Zarówno ciało jak i umysł  testowane są do granic możliwości. Jestem pełen podziwu i siły woli. Lata praktyk, hartowania dają efekt człowieka idealnego. Zważywszy na budowę fizyczną śmiało można stwierdzić, że są szybcy ale nie silni. Niestety mylimy się. Są bardzo silni, zrównoważeni - panują nad swoim ciałem. Do tego dochodzi medytacja i perfekcyjne wykorzystanie energii podczas ataku (drugi film prezentuje siłę ciała)



  Praktycznie rzecz biorąc są najlepsi w każdy aspekcie. Wzorują się na zwierzętach i przyrodzie. Stworzyli style, które praktykowane są w każdej szkole kung fu. Widziałem ich umiejętności na żywo i gdybym dostał drugą taką szansę bezzwłocznie wykorzystałbym ją. Nie wspominając o pobycie w klasztorze i poznaniu chociaż rąbka tajemnicy ich sprawności.

Pierwszy film prezentuje umiejętności młodego mnicha:


Pełnometrażowy film dokumentalny o mnichach z Shaolin:




piątek, 27 kwietnia 2012

Historia

     Sztuki walki często kojarzą się z fizycznością. Mało kto interesuje się od czego to się zaczęło, jaka była historia powstania, rozwoju, jakie postacie i wydarzenia wpłynęły na ćwiczony przez nas styl. Rynek książki wbrew pozorom nie jest wcale ubogi, istnieje wiele tytułów godnych polecenia dla praktyków.



  Nie wymieniłem we wstępie filmów, gdyż często jest to obraz widziany oczami reżysera, który wymazuje jedne wydarzenia na rzecz innych (dających większe zainteresowanie widzom). Historie są przekształcane, a czasem nawet dochodzi do zakłamań. Polecam jedynie w celu odpoczynku. 

  Usłyszany w czasach liceum cytat "Historia jest nauczycielką życia" pojawia mi się przed oczyma za każdym razem gdy zaczynam robić coś nowego i robię to na poważnie (z drugiej strony jestem typem człowieka, który jak już coś zacznie to robi to całym sercem). Nie inaczej było ze sztukami walki. 

 Po upewnieniu się, że będzie to coś co zmieni moje życie, od razu odwołałem się do historii. Dlaczego? Ponieważ każdy problem i każde zagadnienie zostało już opracowane w jakiejś książce. Problemy zmieniają tylko odniesienie do rzeczywistości, ale nie są niczym nowym w naszym świecie. Dlatego też nie bagatelizuje historii w życiu jak i w tym co robię.

 Druga zaleta to odnalezienie sensu powstania danego stylu. Dlaczego powstał? Przez kogo był wykorzystywany i w jakim celu? Kto mógł się go uczyć? Jak ewoluował? Na czym się wzorowano?
Możemy przeżyć i zrozumieć postępowanie naszych przodków. Dzięki temu nie popełnimy ich błędów i odpowiemy sobie na nurtujące nas pytania. Tak naprawdę nie ma żadnych minusów związanych z  zapoznaniem się z historią praktykowanego stylu, czy ogólnie o sztukach walki. 

  Oto przykłady trzech książek, które mogę śmiało polecić:

 "Encyklopedia sztuk walki" - Jerzy Miłkowski


"Sztuka walki i samoobrony w aspekcie historycznym, prawnym i psychologicznym - Konrad Raczkowski

"Sztuki walki zwycięstwo nad sobą. Psychofizyczne i kulturowe  podstawy systemowego szkolenia według doświadczeń krajów Azji Centralnej i Wschodniej" - Tadeusz Gałkowski, Janusz Szymankiewicz

  Na koniec zamieszczam przemowę Will Smith'a na temat pracy nad sobą. Istotny fragment w odniesieniu go do realiów sztuk walki.




PS: Jeżeli znasz inne tytuły, które Twoim zdaniem są istotne i wnoszą coś w nasz rozwój, podziel się swoją wiedzą w komentarzu (autor, tytuł).



środa, 25 kwietnia 2012

Trening 300 Spartan cz.1

     Każdy kto oglądał film pt. "300" widział jak wyrzeźbieni wojownicy Leonidasa walczyli z armią Kserksesa. Na potrzeby filmu stworzono trening, który aktorzy wspominają jako najbardziej wymagający i obciążający. Zestaw ćwiczeń ma na celu nabranie masy przy jednoczesnym rzeźbieniu. Przez to jest bardzo wymagający. Tylko dla odważnych!!

Spróbuj mnie pokonać


  Dwie główne zasady towarzyszące temu planowi to "trenuj tak, jakby miało od tego zależeć Twoje życie" i "mdłości powinieneś dostawać na samą myśl o tym, co Cię czeka na treningu". Gerard Butler, odtwórca roli Leonidasa przekonał się o prawdziwości tych słów. Mogę potwierdzić z własnego doświadczenia, że trening jest naprawdę ciężki i bardzo łatwo jest się poddać. Dwa powyższe cytaty mają ostrzegać, jednocześnie rzucając wyzwanie czy dasz radę?.

  Ktoś powie trening jak trening. Każdy jest ciężki, trzeba być twardym i przeć do przodu. Ja odpowiadam następująco, praktycznie nie ma drugiego treningu w którym wykonujesz 300 powtórzeń!!!! Przeplatanych niekonwencjonalnymi ćwiczeniami jak przetaczanie opon (przypominają się zawody strongmen) czy ćwiczenia na kółkach gimnastycznych. Ponadto zwracam się teraz do osób trenujących. Odpowiedzcie sobie na pytanie czy ćwiczenie nr.1 - 25 podciągnięć na drążku o dużo czy mało??

  Muszę też wspomnieć o jednym ważnym minusie. Podczas takiego treningu nasze mięśnie i stawy są poddane nieziemskim obciążeniom. Bardzo łatwo jest nabawić się kontuzji czy przetrenować. Zanim zaczniesz ten trening wykonaj inne polecane na tej stronie (przygotuj swoje ciało do maksymalnego ekstremum). Ćwiczenia wykonujesz na własną odpowiedzialność!!

Wersja wykonywana przez Gerarda Butlera:
  Plan treningowy: (bez przerw między ćwiczeniami - 3x w tygodniu)
1. Podciąganie [25x]
2. Martwy ciąg [50x]
3. Pompki [50x]
4. Skoki na podest [50x]
5. Podrzut szatngielki [50x]
6. Scyzoryki do sztangielki [50x]
7. Podciąganie [25x]

Poprawne wykonanie ćwiczeń przedstawione jest na poniższym filmiku:



Już za tydzień zaprezentuje inny plan treningowy rodem z "Spartacusa" i "300". 



poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Aikido

     Harmonia ciała i umysłu. Jedna z najbardziej wysublimowanych i wyrafinowanych sztuk walki. W całości wykorzystuje potencjał przeciwnika przeciwko niemu samemu. W jednej chwili zyskujemy pełna kontrolę nad przeciwnikiem, gdy on tylko może spoglądać na nasze płynne, pełne spokoju ruchy. Z boku wszystko wydaje się proste, prawda jest taka, że to lata treningów czynią z nich mistrzów.



  Ruchy jak łatwo można zauważyć zaczerpnięte są z posługiwania się długą bronią - mieczem czy włócznią. Wielkim, jak nie największym atutem aikido jest nastawienie na obronę przed kilkoma przeciwnikami. Kolejny atut to prostota ruchów, co kwalifikuje praktycznie każdego do opanowania w lepszym lub gorszym stopniu tej sztuki walki. 

  Twórca aikido, nazywany również wielkim sensei to Morihei Ueshiba, opracował rzuty i dźwignie na nurcie aikijutsu, a pracę nóg i sztukę poruszania się z bokkenem na kenjutsu. Techniki obejmują przede wszystkim dźwignie, przechwyty, sprowadzenia i pady. Kwestionowane są przez to przez krytyków w sprawie przydatności podczas realnej walki na ulicy. Ja przydatności nie kwestionuje, wystarczy spojrzeć ile rzeczy mamy na sobie (kurtka, koszula, bluza) i jak łatwo wykorzystać je do unieszkodliwienia przeciwnika.  Druga sprawa ktoś kto był już zaczepiany na ulicy wie doskonale jak w większości sytuacji wygląda atak. Nie jest to od razu strzał, tylko złapanie za rękę, ramię, przyciągnięcie do siebie, czy po prostu zwykłe odepchnięcie (według filozofii aikido, szkoda marnować tyle energii przeciwnika). Oczywiście wszystko po uprzednim treningu, nic nie przychodzi samo. Precyzja w aikido to bardzo długi i trudny trening. 



  W czasie nauki tej sztuki pielęgnujemy i doskonalimy nie tylko ciało, ale i duszę. Bardzo dużą wagę przywiązuje się do uczestnictwa energii podczas treningu czy walki. Wiele pracy wkłada się w odpowiednie sterowanie oddechem, użycie energii, odpowiednie napięcie mięśni i pracę ciałem.

  Tak po krótce można przedstawić styl - aikido. Styl można rzecz idealny, bo dopasowany do każdego z nas, bez względu na predyspozycje fizyczne. 

  

sobota, 21 kwietnia 2012

To nie film

     Od momentu pojawienia się sztuk walki w świecie zachodnim, ludzie dostali prawdziwego bzika na tym punkcie. Powstały liczne akademie i koła zainteresowań, ale głównym promotorem stało się kino. Z czasem słynne kombinacje uderzeń i kopnięć stały się wizytówką osób trenujących sztuki walki.



  Dla laika nie ma znaczenia czy trenujesz jiu-jitsu, aikido, capoeira czy kung fu. Według nich potrafisz robić salta, skomplikowane kroki i łamać cegły. Nie straszne Ci uderzenia przeciwnika, nie wspominając już o tym, że tanecznym krokiem, bez draśnięcia powalasz kilku agresorów naraz. Prawda jest jednak taka,że to wszystko osiąga się przy współpracy kaskaderów, umówionych i przećwiczonych technikach, odpowiednim scenariuszu, naciągu i przygotowaniu kondycyjnym. Do tego dochodzi ustawienie kamer i ukazuje nam się scena bójki ulicznej, gdzie tak naprawdę tylko jeden wie co ma robić, reszta to tępe strzały - mięso armatnie (ot taki trening na świeżym powietrzu).

  W rzeczywistości jest całkiem inaczej. To bardzo ważne, szczególnie dla początkujących. Walka na ulicy, a walka w filmie to dwa różne światy, które nigdy się nie spotkają. Idąc na sztuki walki nauczycie się technik, które być może ocalą wam życie, nie będą to niestety różnego rodzaju skomplikowane rzeczy (takie uczy się i trenuje dla siebie, sprawności i poszerzania swoich granic). Na ulicy przy stresie, niepewności co do umiejętności przeciwnika sprawdzi się tylko i wyłącznie prostota. 

  Być może rozczaruje wielu, którzy chcą zacząć ćwiczyć (chociaż z drugiej strony, w dzisiejszych czasach mało kto postrzega w ten sposób sztuki walki). Realne podejście do swoich umiejętności to klucz do zwycięstwa. Treningi są po to, żeby się na nich uczyć (a nie tylko odbębnić i poprawić kondycje). Wyuczone techniki być może uratują wam życie (nie życzę nikomu bójki na ulicy). Dlatego będą to te najprostsze bloki i uderzenia. Wykorzystacie to co jest łatwe i w czym czujecie pewnie, a nie to co uczycie się żeby kilka razy w roku pokazać przed znajomymi (bolesna prawda)

  Oczywiście nie zakazuje nikomu ćwiczyć skomplikowanych ruchów, uderzeń, przejść czy akrobacji (sam to praktykuje), wręcz nakłaniam was do tego. Jednak proszę was o odpowiednie podejście do sprawy. Ja wiem co mogę zrobić na ulicy, a co na pokazie czy podczas konkursu czy eventu. Cytując tytuł tego wpisu, walka na ulicy to nie film. Nie będziesz nietykalny, nie będziesz idealny w swoich ruchach, nie będziesz opanowany,  przeciwnicy nie będą atakować Ciebie po kolei (ruszą wszyscy naraz). Jedynym powiązaniem z filmem będzie to, że jesteś głównym bohaterem niekoniecznie z happy endem.

  Trochę pesymistycznie, ale sprawę trzeba postawić jasno. Dzięki temu mam spokojne sumienie, że ludzie będą wiedzieć o różnicy pomiędzy filmem a życiem. Co pomoże im w rzeczywistości. 

czwartek, 19 kwietnia 2012

Breuce Lee

   Jedyny w swoim  rodzaju. Wyspecjalizowany w jednej rzeczy, prawdziwy mistrz i wzór do naśladowania. Bohater naszych rodziców, jego tajemnicza śmierć podobno miała związek z mnichami z shaolin. 

  

  Mistrz wschodnich sztuk walki, pokazał tę sztukę całemu zachodowi. Jako aktor wykorzystał swój potencjał i zaprezentował techniki znane do tej pory tylko nielicznym. Po serii jego filmów świat ogarnęła mania karate i kung fu. Każdy młodzieniec chciał umieć te kopnięcia i uderzenia.

  Sztuki walki przeszły renesans, powstało wiele szkół w których zgłębiano tajniki wschodnich mistrzów. Praktycznie każdy o nim mówił. Wszędzie można było znaleźć jego podobizny. 

  To wszystko jest znane każdemu, kto ma jakiekolwiek pojęcie o tej postaci. Umieściłem go w moim rankingu z dwóch powodów. Pierwszym jest oczywiście rozpropagowanie sztuk walki, być może gdyby nie on to do dzisiaj nie wiedzielibyśmy o tym za dużo.

  Ważniejszy jest drugi powód. Wykształcił bardzo osobliwy styl. W jego repertuarze nie było skomplikowanych technik. Praktycznie używał dwóch technik - kopnięcia prostego i uderzenia prostego. Dodatkowo każdy przeciwnik był nim rozbrajany. Co było jego sekretem? Szybkość.
Nie było drugiej takiej osoby, która potrafiła wyprzedzić uderzenie przeciwnika i pokonać go kilkoma szybkimi uderzeniami. Należy zaznaczyć, że mimo swojej postury posiadał ogromną siłę, która w połączeniu z szybkością stanowiła śmiertelne zagrożenie dla przeciwnika. 

  Poniżej zamieszczam dwa filmiki, które oddają w pełni szybkość i siłę tego wielkiego wojownika.
Jakość filmików ma wiele do życzenia, ale dla chcącego nic trudnego :)



Turniej karate i pokaz umiejętności mistrza




wtorek, 17 kwietnia 2012

Nie osiadaj na laurach

     Po 10 latach solidnego treningu dochodzisz do wniosku, że poznałeś każdą technikę, potrafisz płynnie się przemieszczać, unikać i wyprowadzać kontry. Stwierdzasz, że możesz zwolnić i ćwiczyć tylko w celu utrzymania tych umiejętności. I tu Cię mam, wpadłeś.


  Niestety dałeś się złapać, osiadłeś na laurach. Jeżeli czytając ten tekst zauważysz, że którakolwiek spośród wymienionych tu czynności znajduje się w Twoim grafiku, to jesteś na dobrej drodze żeby przegrać walkę, którą prowadzisz z samym sobą od 10 lat.

  Przeanalizujmy całe 10 lat treningu. Pierwsze dwa lata to poznanie technik, ruchów. Nauka czym to tak naprawdę się je. To okres na poznanie swoich partnerów sparingowych, na zawarcie przyjaźni. Kolejne dwa lata to wykrystalizowanie osobowości. Zaczynamy dopasowywać techniki pod siebie. Wybieramy alternatywy, które pozwalają nam czuć się bezpiecznie, wreszcie określamy swoją specjalność (kopnięcia, chwyty i dźwignie, czy walka w parterze). Po tym etapie wiemy co potrafimy, wiemy co chcemy poprawić, czego nowego się nauczyć. W końcu przychodzi czas na pierwszą pułapkę. Po pewnym czasie okazuje się, że potrafimy większość rzeczy, treningi siłowe czy kondycyjne nie sprawiają nam większych problemów. Stajemy się panami, wzorami do naśladowania. Super. Wielu nas naśladuje, powiela nasze ruchy, czasem błędy. Odpowiedz sobie w tym miejscu co Ty w tym czasie robisz ??? Bo wnioskując z powyższego tekstu to już nic robić nie musisz. Zdobyłeś mistrzowski pas (chociaż pas nie do końca odzwierciedla umiejętności), możesz uczyć i w końcu odpocząć, zwolnić - nie musisz się już starać i poświęcać na to tak dużo czasu. Wszystko przychodzi o wiele łatwiej. Jeżeli zgadzasz się ze mną w tym momencie nie czytaj dalej, to nie ma sensu.

 Ważna informacja dla Ciebie, osiadłeś na laurach, to nie koniec - usiądź i przemyśl ostatni rok swojego życia, co nowego się w nim wydarzyło, nad czym pracowałeś, jakie cele sobie postawiłeś (ile z nich spełniłeś, ilu nie udało się zrealizować) - obudź się, jeszcze nie jest za późno

  Skromność - ćwiczysz i wiesz, że stajesz się lepszy. Podczas sparingów zaczynasz mieć kontrolę nad przeciwnikiem. Nie chełpisz się tym, starasz się nakierunkować osobę - dobrze. Sztuki walki to szlachetny sport, tutaj nie ma miejsca dla cwaniaków, kozaków i innych którzy nie zrozumieją tego tekstu. Nigdy nie lekceważ przeciwnika, nawet gdy dopiero zaczyna. Twój błąd to jego szansa.

  Praca nad sobą - najtrudniejszy trening, który notabene prowadzimy całe nasze życie. Stacje nie robią na Tobie wrażenia, to nie powód do obijania. Zwiększ ciężar, częstotliwość powtórzeń, szybkość ich wykonywania. Zawsze jest coś do poprawy - tylko Ty możesz wiedzieć co i tylko od Ciebie będzie zależeć czy podejmiesz to wyzwanie.

  Nie ograniczaj się - poszerzaj horyzonty, stosuj techniki z innych styli, poznawaj je. Gdy próbuję zrobić coś nowego i mi to nie wychodzi na zewnątrz jestem wku****ny, ale w środku ciesze się, że mam nowy cel - opanować to do perfekcji!! Bądź ambitny i nie obawiaj się porażek.

  Technika - na początku poznaje się ruch, potem dodaje siłę, szybkość. Na samym końcu szlifuje się już tylko technikę. Staraj się aby daną rzecz umiał zrobić z każdej pozycji w każdym momencie. Zobaczysz jak wiele razy się potkniesz.

  Tylko regres - sztuki walki są charakterystyczne (chociaż ja odnoszę to do całego życia), tutaj nic nie robiąc nie ma stagnacji, jest tylko regres. Przestaniesz pracowac nad sobą to zaczynasz się cofać nie ma nic pośrodku - koniec kropka. Dlatego nieważne jaki, mały, wielki, musi być - wyznacz cel i dąż do niego i powielaj to cały czas!

    Uświadom sobie, ze warto stosować to we wszystkim co robimy. Czerpmy radość tego co robimy, bo tylko wtedy znajdziemy motywację do działania. Tylko wtedy będziemy naprawdę dobrzy i nie pozwolimy na to aby się cofać.

PS: Tekst może i jest długi, podjąłem tematy które dla mnie stanowią bardzo ważny element w treningu sztuk walki. jeżeli masz swoje spostrzeżenia podziel się nimi, chętnie je wykorzystam. Zawsze wkurzałem się jak widziałem, że niektórzy się poddawali bo im się nie chce albo bo już to umieją. Teraz wiem, że każdy musi do tego dojść sam i zrozumieć jak daleko zabłądził.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Tabata

     Nie musisz trenować długo, aby być w dobrej dyspozycji. Musisz trenować mądrze. Tak najkrócej można opisać tabatę. Prawdziwa rewolucja w treningu domowym!



  Na wstępie wyjaśnię to tajemnicze słowo - tabata. To 4 - minutowy trening, który wymyślił Japończyk Izumi Tabata (nazwa wzięta od nazwiska twórcy). Po przeczytaniu tego tekstu już nigdy nie będziesz mógł powiedzieć, że nie masz czasu na trening (więcej czasu zajmuje przygotowanie śniadania). 


  !!!Ważne!!!
 Trening nie jest dla początkujących
 To wymagający trening mający na celu zwiększenie twojej formy, ale nie stosujcie go w celu powrócenia do formy.

  Co jest sekretem tego treningu? W jaki sposób 4 minuty mogą zastąpić godzinny trening?
Odpowiedź jest prosta - interwały.

Zasady:
1. Wykonujemy ćwiczenia przez 20s.
2. Odpoczywamy 10 s 
3. Całość ma 8 serii
4. Trening trwa 6 tygodni, 5 dni w tygodniu

Do roboty!!!



Etap 1: Rozgrzewka

4 minuty treningu = 10 minut rozgrzewki. Naprawdę nie lekceważcie tego elementu. Trening jest bardzo wymagający i należy dobrze rozgrzać ciało. Polecam skakankę lub walkę z cieniem.

Etap 2: Czas

Przygotuj sobie stoper, zegar. Ćwiczenia wykonujesz przez 20 sekund, 10 odpoczywasz. Podczas wykonywania ćwiczeń będziesz pracował na najwyższych obrotach, nie dasz rady myśleć o odliczaniu czasu. Dlatego ustaw zegar czy stoper na przeciwko siebie i patrz jak upływa czas.

Etap 3: Wybór ćwiczenia

Trening odbywa się tylko z masą własnego ciała. Nie stosujemy dodatkowego obciążenia. 
Mogą to być zwykłe ćwiczenia, jak pompki, brzuszki, czy podciąganie na drążku.
osobiście polecam ćwiczenia wielostawowe (całe ciało pracuje, a nie tylko dana jego partia)

Etap 4: Jedno ćwiczenia - cały trening - Krokodylki


Ćwiczenie to angażuje całe nasze ciało do pracy. Można wykorzystać go do całego cyklu 8 serii. Dla twardzieli proponuje dodać pompkę.

Etap 5: Drugi sposób to dwa ćwiczenia

4 cykle wykonujemy jedno ćwiczenie, kolejne 4 zastępujemy drugim. Wykonujemy je naprzemiennie. Ważne żeby ćwiczenia się uzupełniały - jedno na nogi, drugie na górę.
Przykład:
I: Przeskoki w powietrzu

II: Pompki

Powodzenia!!

piątek, 13 kwietnia 2012

Combat 56

     W wojsku walka odbywa się na kilku płaszczyznach. Przeciwnika atakuje się za pomocą urządzeń, maszyn czy broni. Zawodowi żołnierze to prawdziwe maszyny do zabijania, świetnie wyszkoleni, obeznani z bronią, a także biegle władający technikami wręcz. Są szybcy, silni i bezwzględni, atak w zwarciu trwa kilka sekund i często kończy się śmiercią przeciwnika. Polskie służby specjalne trenują jeden z najlepszych systemów walki na świecie, w dodatku wymyślony przez Polaka.



  Major Arkadiusz Kups to osoba, która wyniosła z obserwacji innych styli same superlatywy i przekształciła je w techniki przydatne na polu walki, tworząc nowy system COMBAT 56. Skąd ta tajemnicza nazwa? Otóż 56 to nr kompanii ze Szczecina w której major przeprowadzał pierwsze szkolenia. Nazwa lakoniczna i zapadająca w pamięć, odzwierciedla techniki stosowane podczas walki. Ukazuje charakter systemu.

  Jest brutalnie, ale skutecznie. Nie powinno to dziwić, skoro jego zastosowanie jest na polu walki, gdzie nie ma czasu na unieszkodliwienie przeciwnika, sprowadzenie go do parteru i odczekanie aż się podda. Brak jakichkolwiek skomplikowanych ruchów. Dominuje prostota, walka toczy się praktycznie w linii prostej, bez pracy po okręgu, czy odczekaniu na atak. Często to żołnierz combatu jest tym, który atakuję (trening jest nastawiony na realia wojenne). 

  Uderzenia celują w punkty witalne, oczy, krocze - tam gdzie najszybciej zdobędziemy kontrolę nad walką. Nie ma czasu na zabawę. Dźwignie dzięki którym przeciwnik w mig będzie zdany na naszą łaskę. Całkowita kontrola sytuacji. Dodatkowo praca nad sobą w aspektach psychicznych, pokonywanie swoich lęków, dostosowanie do warunków ekstremalnych (sytuacje treningowe; napad, porwanie)To najważniejsze elementy treningu.


  Obecnie system ten wszedł na rynek cywilny. Organizowane są szkolenia i seminaria, gdzie pokazywane są agresywne techniki obronne możliwe do zastosowania na ulicy. Zmniejszono minimalnie brutalność, jednak prostota, szybkość i atak pozostał. Bardzo często wprowadza się na treningach dialog (agresor myśli, że przyjmujemy strategię obronną, staję się przez to mniej uważny i w tym momencie jest nasz atak). Przykłady tego typu prezentuje poniższy filmik:


  Idealny na ulicę. Uważam jednak, że musi być stosowany z dużą ostrożnością. Wyuczone 3-4 techniki, dzięki którym ratujemy życie odbierając je komuś innemu, naprawdę powinny zostać użyte w takiej sytuacji. Niestety wiem z doświadczenia, że niektórzy "jarają" się tym, że znają punkty witalne i wykorzystują to przy każdej nadarzającej się okazji. Nie myślą o konsekwencjach, a prawo w Polsce działa na niekorzyść broniącego.


środa, 11 kwietnia 2012

Motywacja

     Początek przygody ze sztukami walki jest bardzo trudnym okresem. Często nowo poznane rzeczy wychodzą nam dopiero po którymś z kolei razem. Nie martwicie się. Taka jest kolej rzeczy,  porażki kształtują nam charakter. Z popełnionych błędów wyciągamy wnioski i z czasem coraz więcej rzeczy przychodzi nam o wiele łatwiej. 

  Druga rzecz - tak naprawdę w późniejszym okresie, podczas treningu szlifujemy technikę, co nie raz i nie dwa okazuje się bardzo trudnym i czasochłonnym zajęciem. Wszystko przez to, że dążymy do perfekcji.

Dla tych, którzy są wytrwali i nie poddają się zamieszczam materiały motywacyjne:

1. Dla tych co kochają akrobacje i płynne przemieszczanie się. Trenujcie dużo a osiągniecie takie wyniki.



2.  Dla tych, którzy wiedzą że na efekty trzeba długo pracować





3.  Dla tych, co wiedzą jaką siłę daje nam ten mały człowieczek  co siedzi wewnątrz głowy.



4. Praca, praca i jeszcze raz praca. Nie możemy się zatrzymać, cały czas idziemy w przód.


5. Obrazki, które wiszą w widocznym miejscu i w chwilach słabości dają mi kopa.










poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Mamed Chalidow

     Niezwyciężony i niezwykle skromny jak na zawodnika MMA. Nigdy nie oddaje inicjatywy, walka toczy się pod jego dyktando. Obcokrajowiec, który pokochał nasz kraj i wykorzystał daną mu szansę.


  Po przyjeździe do naszego kraju osiadł we Wrocławiu. Po opanowaniu języka polskiego przeprowadził się do Olsztyna, gdzie uzyskał tytuł mgr na kierunku Zarządzanie i Administracja. Lata młodzieńcze nie były dla niego łaskawe. Ucieczka z kraju do nieznanego środowiska to wielkie wyzwanie. 

  Pierwszą rzeczą, która mi imponuje związana jest ściśle z jego wiekiem. Sztuki walki w sposób regularny zaczął trenować dopiero w wieku 18 lat. Późno? Efekty widzimy dzisiaj podczas każdej gali KSW. Talent i ciężka praca pokazują, że można odnieść sukces trenując od późniejszych lat. 

  Druga rzecz - Mamed nie przygotowuje się do walki pod zawodników. Jako jeden z nielicznych,  na ringu walczy dostosowując się do sytuacji. Idzie z żywiołem. Ogromną wagę przywiązuje do treningu, ale w czasie walki oprócz wyuczonych kombinacji, polega na instynkcie. Działa razem z tokiem wydarzeń.

  Jego sposób na przetrwanie w ringu zdaje egzamin. Najlepszym tego przykładem jest podjęcie walki z podstawionym w ostatniej chwili innym zawodnikiem. Spokój, wyczekanie i kontratak w odpowiednim momencie czynią go najlepszym z najlepszych. Nic tylko brać przykład i przygotowywać się na nieoczekiwane. Bo na ulicy nie będziemy wiedzieć z kim mamy do czynienia. Mimo adrenaliny, chaosu będziemy musieli dostosować się błyskawicznie do przeciwnika, odkryć jego słabości i je wykorzystać - inaczej przegramy.


PS: Dni są coraz dłuższe, a mi dalej brakuje czasu. Muszę chyba wymyślić 8 dzień tygodnia. W związku z tym wpisy umieszczane będą co drugi dzień, w miarę możliwości. Do zobaczenia!

  
  

czwartek, 5 kwietnia 2012

To nie koniec!!

     Drodzy czytelnicy chciałbym bardzo przeprosić i jednocześnie prosić o wyrozumiałość. 
Ostatnimy czasy zaprzestałem blogowania, z powodu braku wolnego czasu. 
To nie koniec!! 
Zaraz po świętach wracam z nowymi pomysłami, wypoczęty i z wielką ilością wolnego czasu. 
Przeczekajcie ten bezowocny okres
Już w lany poniedziałek ujrzycie wielką postać - wojownika naszych czasów
Wesołych Świąt Wielkanocnych !!!