To jak szybko osiągniesz zamierzony efekt zależy tylko i wyłącznie od Ciebie! Nie dziw się więc gdy osoba, która trenuję więcej i z większym zaangażowaniem robi o wiele szybsze postępy. Oddala się od Ciebie mimo, że jesteście razem od pierwszego treningu. Sekret tkwi w tym co robisz gdy wracasz do domu po treningu i czy aby na pewno dałeś dzisiaj z siebie wszystko?
![]() |
| Samodyscyplina i wytrwałość drogą do sukcesu |
Przychodzimy na trening jeden, drugi, dziesiąty i tak dalej. Obserwujemy osoby dłużej ćwiczące i zdajemy sobie sprawę, że Oni to fajnie się biją. Nikt mi nie zaprzeczy bo wiem to z własnego doświadczenia, że tak jest. Pierwsze treningi pochłonęły mój czas na doskonalenie techniki i opanowanie pierwszych ruchów. Potem przyszedł czas na obserwacje. Od razu wypatrzyłem kilka najlepszych według mnie osób i chciałem najpierw im dorównać, a potem być lepszym. Wiedziałem, że absolutnie nikt, ani nic mnie od tego nie powstrzyma.
Postanowiłem "wziąć się za siebie". Treningi dwa razy w tygodniu to dla niektórych optymalna ilość. Przychodzili z pracy, szkoły i odpoczywali, relaksowali się, by potem wrócić do domu i nic więcej nie robić aż do następnego treningu. Dla mnie bardzo szybko okazało się to zbyt małą ilością. Moja fascynacja sztukami walki przejęła nade mną kontrolę. Wiedziałem jedno. Muszę trenować bardzo dużo żeby ich dogonić, nadrobić zaległości.
Pewnego dnia siadłem i na białej kartce wypisałem dni tygodnia. Przy każdym dopisałem dany element, który muszę opanować. Ćwiczyłem go tak długo, aż uznałem że jest wystarczająco podobny do ich ruchów. Minął tydzień, miesiąc a ja wciąż dawałem z siebie wszystko. Czułem, że wszystko idzie według planu. Byłem zadowolony, ze ich dogoniłem. Mogłem się z nimi mierzyć.
| Ćwicz tak, aby zawsze uderzenie wyglądało tak samo |
Oczywiście jest druga strona medalu, jak we wszystkim. Po powrocie ze szkoły ćwiczyłem, w soboty ćwiczyłem, niedziele, święta cały czas ćwiczyłem. Ograniczyło to mój czas na inne rzeczy. Gdy niektórzy świętowali, upajali się trunkami, ja się doskonaliłem. Nie musiałem siedzieć przed klatką i narzekać jak to życie skopało mi dzisiaj dupę. Ja w tym czasie biegłem w lesie, układając sobie w głowie kombinacje ruchów i zadając sobie pytanie czy to wszystko na co mnie stać. Co mogę poprawić, żeby wykorzystać dany mi potencjał.
Kończąc chcę zaznaczyć, że nie jest to łatwe. Powiedziałbym, że jest to jedno z tych zadań, które bez włożonego w to serca nic nie dadzą. To długi proces, który nie każdego interesuje. I o to chodzi. Ja zaryzykowałem, chciałem i dalej to robię. Bo przecież zawsze jest coś do poprawy. Pamiętajcie o tym i nie przestawajcie się doskonalić, bo w sztukach walki nie ma stagnacji - jest tylko regres lub postęp.

Gdy szukałem zmian w zyciu natrafiłem na kick boxing. Wrocław ma mistrza świata, który posiada swoją szkółkę i to zmieniło moje podejście do kilku spraw.
OdpowiedzUsuń