Pojedynki znane są ludzkości od momentu powstania pierwszych wspólnot. Wszyscy doskonale pamiętamy z historii jak to dwóch gentelmenów sprawdzało, który ma większą racje. Kiedy do naszego oponenta nie docierają argumenty, przychodzi czas na mniej humanitarne wyperswadowanie swoich racji. Zapraszam do współczesnego fight clubu.
Jedną z idei sztuk walki jest samoobrona lub obrona osoby, której życie jest zagrożone. Oznacza to walkę w imieniu dobra, a nie wykorzystywaniu swoich umiejętności na słabszych. XX wiek powrócił w wielu aspektach życia do wiedzy starożytnych. Taki ponowny renesans. Nie inaczej było ze sztukami walki, które przeżyły prawdziwy boom. Idea była taka, aby każdy uprawiał sport i każdy umiał się obronić. Większość z nas do domu wraca bardzo późno. Jest ciemno, niektóre latarnie nie świecą, jesteśmy sami. To idealne miejsce dla złodzieja. Nikomu nie życzę takiego spotkania, ale trening jakiejkolwiek sztuki wali zwiększa nasze szanse podczas takiego spotkania. Dlatego sztuki walki stały się tak popularne.
Tak więc miało być to dobro wspólne. Jednak w ludziach jest coś złego, coś co powoduje, że musi dać upust swoim emocjom. Każdy z nas ma w swoim niejeden dzień, w którym chce coś rozwalić, roznieść w pył. Wystarczy kilka głupich słów i może dojść do tragedii. Bardzo ważne jest aby trenerzy pracowali nad tematyką psychologii w sztukach walki (Nie tędy droga). Kontrola emocji jest bardzo trudna, ale jakże potrzebna do normalnego życia. Wracając do tematu, wiele takich osób, którym przestał wystarczać sparing na treningu, zaczęły szukać rozrywki na ulicy. Dlatego napisałem, że wyszło jak zawsze.
Sytuacja jest prosta, wracasz wieczorem do domu (coś tam umiesz) zostajesz zaczepiony, widzisz że koleś nie chce się bawić. Obmyślasz plan, stosujesz pierwsze uderzenie i wtedy zdajesz sobie sprawę w co wdepnąłeś. Tak jest, to będzie zupełnie inna walka, gdy on też coś trenuje. Niestety takie sytuacje stają się coraz powszechniejsze (agresor praktycznie jest nie do uchwycenia).
Druga opcja to grupki "kozaków", którzy wałęsają się bez celu po mieście. Sami są słabi, ale jako grupa niezwykle agresywni i pewni siebie. Większe grupy (pseudokibice) to poważny problem, z którym nawet państwo nie umie dać sobie rady (taka jest specyfika tłumu, nie da się go ogarnąć).
Kończąc chcę uświadomić, że obecnie każdy coś potrafi. Sztuki walki są powszechne jak piłka nożna. Jeżeli ćwiczysz to myśl zanim cokolwiek zrobisz. Jeżeli dopiero chcesz zacząć ćwiczyć, zastanów się czy to jest naprawdę to co chcesz robić. Idea jest dobra, kilku dobrych ludzi chciało dobrze, ale niestety kilku złych zmieniło tego bieg w druga stronę. Oczywiście nie jest tak, że na każdym kroku dostaniemy po dupsku. Ale jest to coraz częstsze zjawisko. I nikt nam na ulicy nie pomoże, bo to nie jego sprawa i boi się o własne zdrowie - niestety taka prawda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz